„Rok w Londynie” Elle Kennedy, Wydawnictwo Zysk i s-ka 2026
Od 10 lat nałogowo czytam książki Elle Kennedy, a całe uniwersum Off-Campus kocham najszczerszą miłością, tak “Rok w Londynie” mówię pas.
Nigdy bym się nie spodziewała, że mogę tak źle myśleć o jakiejkolwiek książce ulubionej autorki, ale po prostu jedyną zaletą tej historii była zagadka obrazu, chociaż i tak czuję ogromny niedosyt, bo to śledztwo było po prostu śmieszne, szybkość czytania i sporadyczny humor.
Abby to nie jest mój typ bohaterki i chociaż na początku śledziłam jej losy z zainteresowaniem, to po rozpoczęciu trójkąta miłosnego, więcej klnęłam, niż śledziłam losy “nie takiej jak wszystkie” bohaterki. Naprawdę, autorka mogła sobie darować tworzenie stereotypowej dziewczyny, która nie ma zielonego pojęcia o modzie (tak, momentami jest to podkreślane), kocha książki i biblioteki.
Niestety, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, brakowało mi informacji, które pomogłoby mi stworzyć szerszy obraz dziewczyny, niż tylko ta jedna chwila: co studiowała Abby?, jakie miała plany na przyszłość? Książka ma ponad 500 stron, a nawet nie wiem jaka była myśl przewodnia.
I szczerze? Najgorszy okazał się trójkąt miłosny i to, że wszystko było takie puste, mdłe, bez głębszej refleksji, bo całe zakochanie się Abby w Jacku i Natcie polegało na tym, że byli przystojni i dobrzy “w te klocki”, bo tak jak w “przyjaźń” z Jackiem jestem w stanie jeszcze uwierzyć, to zakochać się w kolesiu, z którym nie zamieniło się kilku sensownych zdań?
Ale serio, “Rok w Londynie” była strasznie płytką lekturą skupioną tylko na fizyczności, bo nawet tajemnica kobiety z portretu trwała do połowy książki i trochę na końcu, a była nieco zbyt grubymi nićmi szyta, pomijając fakt, że czasem szokowała mnie głupota głównej bohaterki i omijanie szerokim łukiem oczywistości.
Totalnie nie spodziewałam się takiego rozczarowania, że będę czytać historię o dziewczynie, która chce mieć ciastko i zjeść ciastko (delikatnie mówiąc).
współpraca reklamowa z Wydawnictwem Zysk i s-ka


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz