środa, lutego 04, 2026

ALCHEMIA TAJEMNIC | Stephanie Garber

ALCHEMIA TAJEMNIC | Stephanie Garber

„Alchemia tajemnic” Stephanie Garber, Wydawnictwo Poradnia K 2025

Autorka nie podąża znanymi schematami, ale raczej bawi się formą, tworząc mistyczną atmosferę Los Angeles i czerpie inspiracje ze świata legend (przyznam, że jestem na tyle leniwa, że nie sprawdziłam, czy są fikcją — wybaczcie). Nie ukrywam, że był to jeden z wątków, który mnie szczerze zafascynował, ale Garber znana jest z właśnie tego baśniowego klimatu, który z książki na książkę wychodzi jej coraz lepiej.

Holland to bohaterka, którą, muszę przyznać, trudno mi było polubić i nie jestem pewna, czy w ogóle mi się to udało. Z jednej strony podobała mi się jej kreacja: lekko naiwna, na wpół pogrążona w fikcyjnym świecie miejskich legend — trochę taka delulu. Czasem kompletnie nie rozumiałam jej postępowania, ale muszę oddać jej to, że była zdeterminowana, odważna i pomysłowa. Mamy jeszcze kilku bohaterów drugoplanowych, którzy powodują raczej pomieszanie zmysłów niż odpowiadają na konkretne pytania, ale nie ukrywam, że motyw zaufania, który za ich sprawą jest poruszany, jest niezwykle fascynujący.

Wątku romantycznego jako takiego nie ma. Coś tam niekiedy iskrzy, ale nie jest to romantasy, nie jest to nawet drugi, czy trzeci wątek. Książka nie jest długa, a główny fokus skupia się na zagadce i, niczym seans The Ring, ostatecznej godzinie. Mamy dużo, dużo magii, co było ciekawym i dość oryginalnym (przynajmniej dla mnie) motywem, który mocno podrasował powieść.

“Alchemia tajemnic” to przede wszystkim tętniąca magią historia o zagadkach, miłości, ambicjach i legendach, które wprost żyją na kartach tej powieści, ale również, i przede wszystkim, o zaufaniu. Byłam wręcz zachwycona plątaniną emocji, zagadek i bohaterów — wiedziałam, że nic nie wiem i to było dla mnie jak miód na serce. Nie byłam w stanie przewidzieć następnego kroku postaci, ani tym bardziej rezultatu. Nie dziwię się, że Garber, jeśli wierzyć jej słowom, pisała ją kilka lat, bo jest niezwykle dopracowana — jestem pewna, że niewiele osób przewidzi tę historię.

współpraca reklamowa z Wydawnictwem Poradnia K


wtorek, grudnia 02, 2025

NEKROMANTKA | Aleksandra Sadura

NEKROMANTKA | Aleksandra Sadura

 „Nekromantka” Aleksandra Sadura, Wydawnictwo Nyks 2025

niedziela, listopada 30, 2025

NIECH ŻYJE ZŁO | Sarah Rees Brennan

NIECH ŻYJE ZŁO | Sarah Rees Brennan
  
„Niech żyje zło” Sarah Rees Brennan, 
Wydawnictwo StoryLight 2024

piątek, listopada 28, 2025

JAK POSKROMIĆ DIBAŁA | Kyra Parsi

JAK POSKROMIĆ DIBAŁA | Kyra Parsi
 „Jak poskromić dibała” Kyra Parsi, Wydawnictwo Ale! 2025

poniedziałek, listopada 24, 2025

NASTĘPCA | Sabaa Tahir

NASTĘPCA | Sabaa Tahir
  
 „Następca” Sabaa Tahir, Wydawnictwo WeNeedYA 2025

piątek, listopada 21, 2025

ANATHEMA | Keri Lake

ANATHEMA | Keri Lake
   
„Anathema” Keri Lake, Wydawnictwo Hype 2025

wtorek, listopada 18, 2025

TKAJĄCA WIATR | Julie Johnson

TKAJĄCA WIATR | Julie Johnson
  
„Tkająca wiatr” Julie Johnson, Wydawnictwo Zysk i S-ka 2025

środa, października 15, 2025

SIEDEM OSTRZY | Karolina Grypińska

SIEDEM OSTRZY | Karolina Grypińska

 „Siedem ostrzy” Karolina Grypińska, 
Wydawnictwo Mroczna Puszcza 2025

Jak to już ze mną i rodzimą literaturą bywa — nie za bardzo się lubimy. Przed sięgnięciem po Siedem ostrzy miałam nawet lekki żal, ale… nie mogłam bardziej żałować swoich wcześniejszych myśli, bo ta historia… od MIESIĘCY nie czułam tak szalonych emocji podczas czytania, od MIESIĘCY nie przeczytałam książki w dwa dni — ta opowieść miała właśnie to “coś”, czego szukam.

Ostatnio trafiały mi się historie z motywem drogi i myślałam, że już mi się to przejadło — ale nie! Siedem ostrzy było idealne. Z lekkim vibem Szóstki wron, z ukochanym motywem znalezionej rodziny, z ciekawym światem, który zdaje się istnieć w papierowym pokoju, gdzie piątka (anty)bohaterów i Anzan muszą odbić dziewczynę z pałacu — brzmi świetnie, prawda? I takie właśnie jest!

Narracja prowadzona jest z perspektywy różnych bohaterów, ale choć jest ich kilku, absolutnie nie przytłacza i łatwo zapamiętać, kto jest kim. Każdy ma swój unikalny charakter — nie sposób ich pomylić. Ulubieńca mogę wskazać bez wahania (Faelar!), ale to nie znaczy, że reszty nie kocham. Byli barwną paletą ludzkich charakterów — i to było fantastyczne!

Wątki romantyczne? Są — i to jakie! Och, ile ja pisków i okrzyków zachwytu wydałam, a ile uśmiechów posłałam literkom 😂 Mamy tu motyw friends to lovers, ale w takiej wersji, jaką uwielbiam — najpierw przyjaźń, potem dopiero konkret. Jest też enemies to (prawie, ale nie całkiem) lovers… I tutaj przepadłam totalnie. Nie wiem, jak to opisać — po prostu brak mi słów na genialność tego motywu. A zakończenie? Cudo. Do tego motyw przeznaczenia, który był dla mnie niczym najsłodsza ambrozja (i wcale nie taki oczywisty)!

Autorka ma bardzo przyjemny styl — niemal gawędziarski, a przy tym nadal literacki. Przez Siedem ostrzy dosłownie płynęłam. Czułam, jakby postaci ożywały w mojej głowie, a świat był oddany tak dobrze, że nie miałam żadnego problemu z przyswojeniem informacji, co w fantastyce wcale nie jest oczywiste.

Czy ta historia ma jakieś wady? Ja ich nie widzę.
Czy ma szansę stać się ulubieńcem roku? Zdecydowanie tak!

CZYTAJCIE, BO TAKICH HISTORII ZE ŚWIECĄ SZUKAĆ!


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Mroczna Puszcza

poniedziałek, października 06, 2025

NIE WPUSZCZAJ LASU | CG Drews

NIE WPUSZCZAJ LASU | CG Drews
„Nie wpuszczaj lasu” CG Drews, Wydawnictwo time4YA 2025


Nawet nie wiem do końca, co mam napisać o tej książce, oprócz prostego: CZYTAJCIE TO!

Przyznam, że sięgnęłam po nią z myślą, że będzie to horror, gdzie naprawdę przyspieszy mi serce ze strachu, ale dla mnie to nie było wcale straszne. Niepokojące? Tajemnicze? Pochłaniające? Trzy raz tak!

Ta historia jest po prostu. świetna. Mamy tutaj mroczny las, elitarną szkołę, reprezentację osób queerowych (i wątek nietolerancji) oraz potwory, które mogłyby być wyjęte ze słowiańskiego bestiariusza (ale nie są).

Każdy może być potworem. W odpowiednich okolicznościach. Odpowiednio motywowany. By chronić kogoś innego lub.... by chronić siebie. Czy to takie złe walczyć o siebie, jeśli na nikogo innego nie można liczyć?

Muszę przyznać, że istniały dwie ścieżki dla tej historii: albo okazałaby się klapą, albo czymś wciągającym. I chociaż może tego nie widać, to naprawdę byłam całkowicie pochłonięta wszystkimi wydarzeniami, które graniczyły między snem a jawą. Do tego motyw mrocznych baśni totalnie mnie urzekł.

Czy ta historia była przewidywalna? Z jednej strony tak, ale uważam, że akurat to, co przewidziałam, to było do przewidzenia... ale cały wydźwięk tej historii, tej relacji — cudo, chociaż niespodziewane.

Powieść z estetyką dark academii, cudownymi, lecz niezrozumianymi bohaterami, niepokojącymi potworami i wieloma aspektami, które autorka powołała do życia jako nocne koszmary, a tak naprawdę wiele osób może się zmagać z takimi myślami/odczuciami.

Szalenie polecam, idealna lektura na jesień! 🍂


współpraca reklamowa z Wydawnictwem time4YA

sobota, października 04, 2025

BEZSENNI | Jen Williams

BEZSENNI | Jen Williams

 „Bezsenni” Jen Williams, Wydawnictwo Jaguar 2025
Witaj w domu, jadowite dziecko.
“Bezsenni” to jedna z tych historii, które, chociaż bardzo chciałam, nie dałam rady skończyć (porzuciłam ją na ostatnich rozdziałach). Nie przerwałam jej dlatego, że była zła, ale po prostu nudna. Nie było ani chwili, żebym czuła się zaangażowana w akcję czy losy bohaterów. Wiele razy przyłapałam się na tym, że tylko śledzę tekst wzrokiem.

Przed sięgnięciem po nią byłam zafascynowana opisem: dziewczyna stworzona przez boginię, która zakochuje się w potworze? Przecież to brzmi tak dobrze! Ale chyba po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że powieści YA powinnam sobie odpuścić — więc zrzucam winę na siebie.

Jeśli chodzi o postaci, to tutaj niestety mocno nie zagrało. Mamy obietnice nietuzinkowego trójkąta miłosnego i, chociaż nie lubię tego motywu, to jakże pragnęłam chociaż jego namiastki! Odniosłam wrażenie, że Elver i Artair jako-tako posiadali jakieś cechy charakteru, ale tylko dopóki się nie spotkali (co nastąpiło dość szybko). I jeszcze bym przeżyła, gdyby zawładnęły nimi nastoletnie hormony, ale oni ze strony na stronę robili się coraz bardziej bezpłciowi. Dodajcie do tego motyw drogi, czyli wędrówka po świecie, który jest dosłownie wszędzie taki sam…

Chemii między nimi w ogóle nie było, co strasznie mnie zawiodło, a relacje z innymi postaciami również leżały — strasznie płasko nakreślone.

Porzuciłam ją, ponieważ nie czułam się poruszona ani fabułą, ani światem, ani bohaterami. Nudziłam się jak mops, a każdorazowe sięgnięcie po tę historię wiązało się z przymusem. Chciałabym móc napisać coś lepszego, ponieważ ta historia nie była zła, może okazać się nawet dla niektórych ciekawa, ale ja po prostu nie poczułam z nią chemii.


współpraca reklamowa z Wydawnictwem Jaguar

Copyright © Wąchając książki , Blogger