sobota, października 17, 2026

ZŁOTO I ZEMSTA | Lyssa Mia Smith

ZŁOTO I ZEMSTA | Lyssa Mia Smith

„Złoto i zemsta
” Lyssa Mia Smith, Wydawnictwo You&YA 2026

“Złoto i zemsta” to jednotomowa fantastyka z wątkiem romantycznym, których potrzebujemy zdecydowanie więcej – i nie rzucam tych słów na wiatr.

Nowy, ciekawy system magiczny, Nowy Jork u schyłku XIX wieku, motyw przyjaźni, zemsty i sprawiedliwości – przyznam, że autorka kupiła mnie od samego początku, ponieważ dostałam coś szczerego, mocnego i nieszablonowego.

Czy czwórka skrajnie różnych osób może odnaleźć w sobie siłę, by pogrążyć tych, którzy ich skrzywdzili? Na to właśnie odpowiada Smith w swojej historii. A przyznam szczerze, że chociaż liczyłam na świetną historię, to oczekiwałam stłamszonego YA i tutaj kolejny raz się zaskoczyłam. Nie jest to jednak romantasy, ale zawiera wątek romantyczny, który był cudownym slow burnem.

Do Emmy od razu zapałałam sympatią, z zapartym tchem śledziłam jej losy i kibicowałam na każdym kroku. Autorka jej nie oszczędzała i naprawdę kilka razy zrobiło mi się jej żal, ale bardzo spodobał mi się motyw napędzania jej motywacji zemstą. Nie było to szablonowe i było bardzo szczere, gdzie wreszcie dostałam bohaterkę, która się nie bała być szarą moralnie.

O Jacku nie będę się wypowiadać, bo wiadomo, że była miłość od pierwszej strony.

Czy wolałabym, żeby była bardziej spicy? Jak zawsze odpowiem tak, ale czy mi to przeszkadzało, że wątek romantyczny był raczej na drugim planie? Absolutnie nie! Autorka zgrabnie przyciągała moją uwagę intrygami, niecnymi planami i szarymi moralnie bohaterami.

Nowojorskie salony, szarzy moralnie bohaterowie i zemsta, która ma odmienić nie tylko życie głównych bohaterów – jestem totalnie na tak! Na pewno sięgnę po inne książki autorki! 🧡


współpraca reklamowa z Wydawnictwem You&YA

sobota, października 17, 2026

TKAJĄCY FALE | Julie Johnson

TKAJĄCY FALE | Julie Johnson
„Tkający fale
” Julie Johnson, Wydawnictwo Zysk i s-ka 2026

DNF (opinia po przeczytaniu 303 stron)


Zacznę może od tego, że “Tkającego fale” zaczęłam z myślą, że będzie to godna kontynuacja “Tkającej wiatr”. Dość szybko zrozumiałam, że gdzieś zniknęła ta zadziorność głównej bohaterki i cały sens tej historii, więc finalnie… poddałam się w połowie.


Prawda jest taka, że początkowo myślałam, że znów dopadł mnie zastój czytelniczy, a nie zła książka – jednak należy ufać czytelniczej intuicji.


Nie należę do wrażliwych na treści czytelników (nie straszne mi wszelkiego rodzaju darki, nawet wolę jak romantasy jest bardziej mroczne, niż przesłodzone), ale mam pewne granice (jak sceny dotykania, patrzenia czy 🌶️, w których wyraźnie nie była zaznaczona zgoda lub bohaterka dopiero zaczyna oswajać się z uczuciami, a typ jest nachalny – to jest obleśne, niestosowne i creepy). I wtedy powiedziałam tej książce stop (tak, to scena z łaźni, którą wiele osób uważa za hot, która z samej zasady jest absurdalnie żenująca, a reszta jest obleśna).


Solą w oku była dla mnie pierwsza połowa, która tak bardzo nawiązywała do schematu “Dworu mgieł i furii”, że XD Kocham Dwory z całego serca i nie przeszkadza mi za bardzo ten schemat, ale no… Niby się człowiek spodziewał, ale trochę oryginalności nie zaszkodzi.


Główna bohaterka, którą tak polubiłam w pierwszym tomie, doznała, biedaczka, jakiegoś mentalnego cofnięcia w rozwoju – mnie nie bawi bycie chamskim tylko do jednej postaci i to bez najmniejszego powodu. I te pytania z 🍑, jakby użycie mózgu było zbyt trudne (scena z armatą, która się zepsuła, co było oczywiste, a ona się pyta, czemu nie strzelają XD).


Do tego ta historia nie uniknęła lania wody. Ilość niepotrzebnych wtrąceń (np. w/w scena z armatą), stwierdzenie oczywistości lub zwracani uwagi na jakieś nieistotne szczegóły, które niczego nie wnoszą. Jeśli wezmę pod uwagę fakt, że ta książka jest po przekładzie, redakcji i korekcie, to boję się myśleć, jak wygląda oryginał…


Więc tej serii już podziękuję 💔



Seria "Władza Reliktów":
Tkająca wiatr | Tkający fale

współpraca barterowa z Wydawnictwem Zysk i s-ka

sobota, października 17, 2026

DZIEWCZYNA Z INNEJ EPOKI | Felicia Kingsley

DZIEWCZYNA Z INNEJ EPOKI | Felicia Kingsley
„Dziewczyna z innej epoki
” Felicia Kingsley, Wydawnictwo Flow Books 2026

Do twórczości Kingsley przymierzałam się już od jakiegoś czasu. A jako, że jestem wielką fanką romansów historycznych i podróży w czasie… tak więc nie mogłam przejść obojętnie obok “Dziewczyny z innej epoki” 💜


I to była prawdziwa uczta! Połączenie moich wielkich nastoletnich miłości, podróży w czasie i pierwszych książkowych crushy (Trylogia czasu K. Gier i trylogia Poza czasem E. Voller) oraz romans historyczny wyjęty rodem z powieści Lisy Kleypas – jednej z moich topowych autorek. 


I do tego, przyznam się dość skromnie, historia Rebekki i Reeda po prostu powodowała rumieniec na mojej twarzy (a ja się nie rumienię przy książkach). Powieść jest zmysłowa, ale nie w ordynarny sposób. Jest dużo droczenia, gry między bohaterami, ale bez wulgarności i chamstwa. Autorka w cudowny sposób bawi się chemią i aktualną sytuacją, aby rozegrać wszystko w bardzo namiętny i ciekawy sposób.


Rebecca jest ciekawą postacią, za sprawą której autorka porusza ciekawą problematykę. Naprawdę, uważam, że nie sposób nie docenić, jak zgrabnie Kingsley to wszystko połączyła w całość. Zresztą bardzo polubiłam główną bohaterkę, tak samo jak bohaterów pobocznych, ale dla nikogo nie będzie zdziwieniem, kiedy napiszę, że Reed był moim faworytem.


Cała akcja dzieje się w 1816 roku i na pewno wiecie jak traktowano wtedy kobiety (a jak nie wiecie, to bardzo polecam poczytać o ich roli, nawet w “Dziewczynie z innej epoki” autorka świetnie oddała charakter tamtych czasów) i Reed był jednocześnie postępowy dla tamtych czasów (i jak się niestety okazuje dla naszych czasów również). Totalny green flag, a jego wyrazami szacunku i miłości do ukochanej mogłabym wytapetować pokój.


Myślałam, że cierpię na zastój czytelniczy, dopóki nie przeczytałam tej książki. Cudowne ozdrowienie, że tak powiem. Nie mogłam się od niej oderwać. Świetne połączenie tajemnicy, romansu i epoki regencji, bo ta historia to nie tylko romans z podróżami w czasie, balami i ozdobnymi sukniami, ale również wielkie poszukiwanie odpowiedzi na wiele pytań, śledztwo detektywistyczne i odnajdywanie samej siebie. C U D O W N A!!!


współpraca reklamowa



współpraca reklamowa z Wydawnictwem Flow Books

sobota, października 17, 2026

ZAKOCHAJ SIĘ JESZCZE RAZ | Christina Lauren

ZAKOCHAJ SIĘ JESZCZE RAZ | Christina Lauren
„Zakochaj się jeszcze raz” Christina Lauren, Wydawnictwo Hype 2026

Christina Lauren to jedne z moich najulubieńszych autorek od lat (chyba nam już stuknęło 11) i na każdą ich książkę czekam z niecierpliwością. Mam kilka ich powieści na ścisłej topce, ale niestety tym razem wielkiej miłości nie było – chociaż nie zmienia to faktu, że historia Emery i Luki jest nadal bardzo dobra.


“Zakochaj się jeszcze raz” to najnowsza książka w repertuarze autorek i naprawdę nie mogłam się jej doczekać! Mamy tutaj nieco inaczej ujęty motyw drugiej szansy połączonej z amnezją, czego trochę się początkowo obawiałam, ale oczywiście autorki mnie nie zawiodły.


Jest to romans, ale zbudowany nieco inaczej niż do tej pory. Mamy motyw naukowczyni, co powtarza się z powieści “Wzór na miłość”, ale mam też delikatną nutę filmu akcji z szalonymi naukowcami w roli głównej. Dla mnie to akurat był świetny plot twist, jeśli chodzi o znaną mi dotąd twórczość tej dwójki – jestem na tak!


Bohaterowie łatwo trafili do mojego serca. Byli bardzo ludzcy, ze swoimi wadami, problemami, bolączkami. Owszem, ta dwójka nigdy nie powinna się w sobie zakochać, a jednak to zrobili i kochali się całym sercem (chociaż nie bez wad) i dostali swoją drugą szansę, żeby ponownie się odszukać i nauczyć na wcześniejszych błędach, że jednak ich świat może legnąć w gruzach.


Cieszę się, że autorki wspomniały również o problemach, jakie trapiły ich wcześniej, więc nie ma tego zachłyśnięcia się drugą szansą, tylko realnie pokazują, dlaczego wcześniej nie wszystko było takie różowe.


Kiedy ją czytałam, to cierpiałam na zastój czytelniczy, więc nie szło mi spektakularnie, ale bardzo ceniłam sobie te momenty, kiedy ją czytałam. Myślę, że jednak tej historii bliżej do “Miłość i inne słowa” niż “Kłopotów w raju” (totalnie szaleję na jej punkcie). 


Polecam, jeśli chcecie dobrze się bawić podczas lektury, szukacie romansu z dreszczykiem emocji, kochacie drugą szansę i chcecie jeszcze przez chwilę zachować lato 💙



współpraca reklamowa z Wydawnictwem Hype

sobota, października 17, 2026

PRZYSIĘGA ZEMSTY | Jaclyn Rodriguez

PRZYSIĘGA ZEMSTY | Jaclyn Rodriguez
„Przysięga zemsty
” Jaclyn Rodriguez, Wydawnictwo Hype 2026

Nie pamiętam nawet, kiedy z taką łatwością dałam książce z gatunku romantasy najwyższą możliwą ocenę, a “Przysięgę zemsty” pokochałam od pierwszej strony.


I chociaż zaczyna się dość schematycznie, to z każdą stroną autorka bierze wszystkie możliwe ścieżki z tej romantycznej części romantasy i odwraca je tak sprawnie, że odważę się nazwać ją oryginalną (czy to taki zamysł przez tarota?). O dziwo, mamy też całkiem nowy system magiczny oparty na różnych mocach nieśmiertelnych (serafinów, elfów i druidów aka nocnych elfów – mi więcej nie potrzeba), ale główne skupienie skierowane jest na karty Arkana. Od razu poczułam się zafascynowana (btw właśnie tego zabrakło mi w “Oknie skąpanym w mroku”).

Rune jest wspaniałą bohaterką, która pała żądzą zemsty, ale nie jest nią zaślepiona. Odznacza się inteligencją, przebiegłością, ale przede wszystkim nie jest wyciosana z jakiegoś podlejszego kamienia, tylko posiada ludzkie emocje, co czyni ją w moich oczach wyjątkową. Do tego potrafi nieźle dogryźć 😉


Ale Draven… 🧎‍♀️🧎‍♀️🧎‍♀️ i chyba nie mam za wiele więcej do powiedzenia. Wielbię ziemię, po której ten koleś stąpa. Jest inteligentny, przebiegły i żądny władzy (w tym dobrym znaczeniu). I tak, są z Rune wspaniale do siebie dopasowani, ale on ma tę mięciutką stronę, jak przepyszny pączuszek z ulubionym nadzieniem! 🍩


Autorka świetnie buduje relację między bohaterami, ponieważ niemal od samego początku da się wyczuć subtelną nutkę chemii między nimi. Później stopniowo rozpala zmysły ich i czytelnika. Nie jest to slow burn, ale nie jest przesadnie spicy (jedna scena), ale jest dużo o uczuciach, wątpliwościach i uleczaniu (i trochę też wspaniałego yearningu).


Ja przez nią płynęłam! Nie dość, że sama fabuła wciąga na maksa, relacja bohaterów rozpala serce, to jeszcze Rodriguez funduje nam takie plot twisty, że nie raz odkładałam książkę i zastygłam z rękoma w górze, nie mogąc uwierzyć, że to się dzieje naprawdę (totalnie nie do przewidzenia).


Jestem totalnie pod wrażeniem, a jeśli chodzi o romantasy to nie jest to łatwe. Niezaprzeczalna topka tego roku, bo przysięgam, że tak wspaniałej historii dawno nie czytałam! Następny tom potrzebuję na wczoraj! 💙 



współpraca reklamowa z Wydawnictwem Hype


środa, września 30, 2026

UPS! POCAŁOWAŁAM SZEFA | B.D. Foryś, Katarzyna Rzepecka

UPS! POCAŁOWAŁAM SZEFA | B.D. Foryś, Katarzyna Rzepecka

„Ups! Pocałowałam szefa” B.D. Foryś, Katarzyna Rzepecka, Wydawnictwo Nie Powiem 2026

poniedziałek, września 28, 2026

TEN JEDEN RAZ | Bailey Hannah

TEN JEDEN RAZ | Bailey Hannah

„Ten jeden raz” Bailey Hannah, Wydawnictwo Książnica 2026

sobota, września 26, 2026

BUNTOWNIK I RÓŻA | Catherine Doyle

BUNTOWNIK I RÓŻA | Catherine Doyle

„Buntownik i róża” Catherine Doyle, Wydawnictwo Jaguar 2026

czwartek, września 24, 2026

Wiedźmy z Vardo | Anya Bergman

Wiedźmy z Vardo | Anya Bergman

„Wiedźmy z Vardo” Anya Bergman, Wydawnictwo StoryLight 2026

wtorek, września 22, 2026

BLOODGUARD | Cecy Robson

BLOODGUARD | Cecy Robson

„Bloodguard” Cecy Robson, Wydawnictwo StoryLight 2026

Wiedziałam, że “Bloodguard” to będzie książka idealna dla mnie. Nie tylko pod względem nawiązania do gladiatorów (chociaż uwielbiam wszystko, co związane z Cesarstwem Rzymskim), ale również występują tam elfy, a wiecie… nazwa zobowiązuje 🤣

Chociaż jest to romantasy, to czułam się zupełnie inaczej. Owszem, nadal romans jest ważną częścią fabuły, ale jej nie zastępuje. Mamy walkę o przetrwanie ze strony Leitha oraz masę intryg politycznych oczami Maeve. Pokuszę się o stwierdzenie, że jest to właśnie takie romantasy, jak niektórzy oczekują.

Bohaterowie może nie mają oryginalnych charakterów, ale pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to to, że Maeve umie sama o siebie zadbać i nie potrzebuje tarczy z mięśni ukochanego. Bardzo spodobało mi się to, że była jednocześnie bardzo empatyczna, ale umiała dołożyć do pieca i nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Nadmienię jeszcze, że nie było żadnych, dość popularnych aktualnie, szkoleń na wojowniczkę, bo już nią była.

Zresztą Leith też był wojownikiem (power couple jak się patrzy), właściwie to kimś więcej, bo jego doświadczenie nie pochodziło z ułożonych i kontrolowanych treningów. Podobało mi się bardzo, kiedy wyszła jego wrażliwsza strona, na którą wreszcie mógł sobie pozwolić – bez motywu, że to ona go oswaja.

Jeśli chodzi o sceny 🔞 to tutaj też nie będziecie zawiedzeni, bo chociaż były obecne, to raczej krótkie, bardziej skupiające się na odczuciach i nie ciągnęły się na całe strony. Ja byłam zadowolona, chociaż forma długich aktów wcale mi nie przeszkadza.

Czyta się ją bardzo szybko, akcja jest dynamiczna i przez cały czas coś się dzieje. Nie ma przestojów, a każda scena na arenie to istny rollercoaster emocji. Przechodzimy z bohaterami naprawdę ciężkie chwile, ale jednocześnie te słodkie i spokojniejsze są idealną przeciwwagą dla brutalności i prostoty życia Leitha.

Ze swojej strony mogę bardzo polecić tę historię, jeśli szukacie romantasy, które nie przytłacza cielesnością i jest, ośmielę się stwierdzić, kwintesencją gatunku. Na pewno nie będziecie się nudzić.


współpraca reklamowa z Wydawnictwem StoryLight!

Copyright © Wąchając książki , Blogger