„Wieczna królowa” Paula Lafferty, Wydawnictwo Jaguar 2026
A co jeśli wszystko, co wiemy o królu Arturze to nieprawda?
Może tego nie wiecie, ale jestem wielką miłośniczką legend arturiańskich. Zaczęło się od kiedy byłam małą dziewczynką i ta miłość trwa do dziś (i pewnie będzie jeszcze długo, długo trwać).
Coś przeczuwałam, że “Wieczna królowa” mi się spodoba, ale totalnie nie spodziewałam się, że się w niej zakocham. Było warto przez dwa dni chodzić nieprzytomną, byleby jak najszybciej poznać tę niesamowitą historię.
Lafferty tworzy historię, która pochłania w całości i kompletnie, lecz w najpiękniejszy możliwy sposób, zmienia historię króla Artura i królowej Ginewry.
W pewien sposób zawsze, ale to zawsze, czułam pewien smutek związany z samą legendą, to i tak nie mogłam się oprzeć temu wariantowi. Do tego dochodzi motyw podróży w czasie, który również kocham całym sercem i, TARACH!, mamy ulubieńca roku!
Verę pokochałam już po kilku stronach. Była tak bardzo autentyczna, tak ludzka, tak szczera, ale nie ukrywam, że to jej niewybredny język przemówił do mnie najbardziej. Autorka w zaskakujący sposób uczyniła z niej wcielenie królowej i chociaż niekiedy był to dość humorystycznie przeprowadzony motyw, to nie zabrakło dramatyzmu.
Do Artura mam słabość od LAT, więc nie będę wchodzić w szczegóły, jednak i tutaj autorka nie próżnowała i przeszła moje najśmielsze oczekiwania.
Wątek romantyczny, bo w końcu to romantasy, był uzależniający i piękny. To jak bohaterowie poznają się na nowo, jak są niepewni swoich uczuć, jak się docierają… cud-miód malina.
Polecam, szczerze i z ręką na sercu. Jestem totalną fanką tej historii i teraz nie tylko mam ochotę na inne historie inspirowane legendami arturiańskimi, rereadem “Siostry gwiazd” Marah Wolf czy przeczytaniem następnego tomu (niestety premiera oryginału dopiero w styczniu), ale też jak najszybszy powrót do tej historii!
współpraca reklamowa z Wydawnictwem Jaguar

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz