“Złoto i zemsta” to jednotomowa fantastyka z wątkiem romantycznym, których potrzebujemy zdecydowanie więcej – i nie rzucam tych słów na wiatr.
Nowy, ciekawy system magiczny, Nowy Jork u schyłku XIX wieku, motyw przyjaźni, zemsty i sprawiedliwości – przyznam, że autorka kupiła mnie od samego początku, ponieważ dostałam coś szczerego, mocnego i nieszablonowego.
Czy czwórka skrajnie różnych osób może odnaleźć w sobie siłę, by pogrążyć tych, którzy ich skrzywdzili? Na to właśnie odpowiada Smith w swojej historii. A przyznam szczerze, że chociaż liczyłam na świetną historię, to oczekiwałam stłamszonego YA i tutaj kolejny raz się zaskoczyłam. Nie jest to jednak romantasy, ale zawiera wątek romantyczny, który był cudownym slow burnem.
Do Emmy od razu zapałałam sympatią, z zapartym tchem śledziłam jej losy i kibicowałam na każdym kroku. Autorka jej nie oszczędzała i naprawdę kilka razy zrobiło mi się jej żal, ale bardzo spodobał mi się motyw napędzania jej motywacji zemstą. Nie było to szablonowe i było bardzo szczere, gdzie wreszcie dostałam bohaterkę, która się nie bała być szarą moralnie.
O Jacku nie będę się wypowiadać, bo wiadomo, że była miłość od pierwszej strony.
Czy wolałabym, żeby była bardziej spicy? Jak zawsze odpowiem tak, ale czy mi to przeszkadzało, że wątek romantyczny był raczej na drugim planie? Absolutnie nie! Autorka zgrabnie przyciągała moją uwagę intrygami, niecnymi planami i szarymi moralnie bohaterami.
Nowojorskie salony, szarzy moralnie bohaterowie i zemsta, która ma odmienić nie tylko życie głównych bohaterów – jestem totalnie na tak! Na pewno sięgnę po inne książki autorki! 🧡
.png)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz