„Wiedźmy z Vardo” Anya Bergman, Wydawnictwo StoryLight 2026
“Wiedźmy z Vardo” to jedna z tych historii, której nie można włożyć między ramy “podoba lub nie podoba” – to jedna z tych opowieści, które są po prostu ważne, które mogą coś uświadomić, unaocznić, utwierdzić w przekonaniu.
Powieść Bergman to jednocześnie fikcja, kawałek historii, a dla mnie dodatkowo metafora życia kobiet (wcześniej i teraz).
Właściwie to nie wiem, co mogłabym więcej o niej napisać, więc wybaczcie mi, że nie znajduję słów.
Podczas lektury targały mną bardzo silne emocje – od zgrozy po czystą pogardę i nienawiść. Zdarzało się kilka razy, że musiałam przerwać lekturę, żeby ochłonąć, co nie zdarza mi się często.
A przecież to był tylko ułamek historii procesów o czary i ułamek szczegółów traktowania kobiet w tamtych czasach.
Okres wzmożonych polowań na czarownice to okres, o którym nigdy nie powinniśmy zapomnieć. O tym, co robiono kobietom silnym, niezależnym, inteligentnym.
Podrzucam w kafelkach garść cytatów i przysięgam, że rozprawy o Diable, zwłaszcza o tych poruszających słowach skazanych, były po prostu bardzo mocne.
współpraca reklamowa z Wydawnictwem StoryLight


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz