PIERWSZY KANKEN | lifestyle

środa, stycznia 10, 2018


Dzień w którym do reszty oszalałam, nadszedł znacznie wcześniej niż podejrzewałam ja czy ktokolwiek inny. Po wielu miesiącach rozmyślań, skusiłam się (w końcu!) na zakupienie kultowego plecaka Kanken. Nie oszukujmy się, była to droga rozrywka, ekskluzywna, wywołująca śmiech politowania lub niedowierzające spojrzenia. Owszem, prawie czterysta złoty nie leży na ulicy, ale uważam, że jak na moją porywczość, to przeanalizowałam ten produkt dokładnie: czytałam recenzję, szukałam zamienników, zrobiłam listy wad i zalet, przeszukiwałam dostępne modele, ostatecznie skusiłam się na objaw modowego porywu. W ogóle zauważyłam albo zaczęłam zwracać na to uwagę, ale w Polsce stały się modne jakieś pół roku dopiero.


Kapka historii firmy Fjällräven


Aż trudno w to uwierzyć, ale firma, dziś prosperująca na całym świecie, została założona w piwnicy. Pomysł narodził się, kiedy właściciel firmy, Åke Nordin, miał 14 lat, był harcerzem i uwielbiał przebywać na świeżym powietrzu, ale widocznie przeszkadzał mu worek vel plecak, który był niewygodny, ciężki, bezkształtny i przeciążał go w drugą stronę, więc musiał chodzić pochylony do przodu. Wrócił do domu i przeczytał, że ciężar musi być wysoko i jak najbliżej pleców. Wtedy stworzył pierwszy stelaż i całą materiałową resztę na maszynie swojej mamy. Następnie, kilka lat później, w wojsku, oddziale spadochroniarskim, zobaczył materiały wytrzymałe, wodoodporne i funkcjonalne. W 1960 roku, Åke Nordin, zarejestrował firmę o nazwie Fjällräven, która swoją pierwszą siedzibę miała w jednym pokoju a pracownię w piwnicy, gdzie odbywały się również testy i badania rozwojowe. Od tego czasu zostały wyprodukowane nie tylko kultowe plecaki, ale również namioty, odzież i inny sprzęt turystyczny.



Oczekiwania


W moim przypadku, jeśli chodzi o model, to nie było większego problemu. Od samego początku wiedziałam, że najlepszy będzie uniwersalny model Classic. Nie jest przesadnie duży, ani za mały. Z kolorem było już trochę gorzej, bo na początku wahałam się między klasyczną czernią a zielonym w odcieniu wiosennych liści, natomiast później myślałam nawet nad szalonym limonkowym. Stanęło na stonowanej zieleni, w czym pomogło mi zdjęcie na samej górze. W końcu przyszedł czas na dogłębne przejrzenie opinii innych użytkowników oraz wypisanie własnej listy oczekiwań:
  • musi odciążyć moje plecy przez równomierne rozłożenie ciężaru, chociażby w najmniejszym stopniu, co jest dla mnie szczególnie ważne przez skoliozę oraz noszenie torebek zawsze na lewym ramieniu;
  • pomieści wszystkie niezbędne i zbędne rzeczy (wszyscy zapewniają, że tak będzie), głównie zależało mi na tym, aby zmieściły się ciuchy do stajni, na siłownię, do pracy lub na uczelnie, nie wspominając o wycieczkach, terenówkach, jedzonku czy różnych innych wyjazdowych sprawach (najlepiej urządzałoby mnie, gdyby nawet weszły ciuchy do stajni i na siłowe na raz lub na uczelnie, terenówki i siłownię, ale nie nastawiam się jakoś specjalnie);
  • wyglądał dobrze, pasował do wszystkiego i był wygodny;
  • był lekki i niezbyt łatwo się brudził;
  • zastąpił torebkę czy inne plecaki;
  • i najważniejsze: służył mi wiele, wiele lat;
Po przeczytaniu wszystkich opinii powstały powyższe założenia i oczekiwania, dlatego też odpuściłam sobie inne plecakowe zamienniki. Muszę przyznać, że kierowałam się przede wszystkim opinią Riennahery, która jest dla mnie pewnego rodzaju blogową idolką. Nie ukrywam, taki zakup uderzył bardzo mocno w moją studencką kieszeń, więc będzie mi bardzo przykro, jeśli okaże się, że to totalny niewypał, a wierzcie mi, raczej nie mam wielkiego poszanowania dla codziennych rzeczy. Mają mi służyć, spełniać swoje zadanie oraz wytrzymać.


Jak wybrać swojego Kankena?

Bardzo ważną zaletą, którą już teraz zauważyłam, są kolory. Naprawdę, każdy znajdzie coś dla siebie. Jeśli lubicie pastele, neonowe lub stonowane kolory, stawiacie na klasykę czy też dajecie się ponieść fantazji - nie ważne, znajdziecie coś dla siebie. Do tego jest również kilka modeli do wyboru: wersja Mini, Kids, na laptopy, turystyczne, zwróćcie uwagę na odpowiedni rozmiar. Jak już wspominałam, postawiłam na Classic, chociaż w przyszłości może skuszę się również na Mini, któż to wie. W obu sprawach musicie sami zdecydować. Mi akurat z kolorem pomogła przyjaciółka, ale i tak ostateczna decyzja należała do mnie.


Pierwsze wrażenie


Cóż, dzisiaj odebrałam moje cudo. Dosłownie wczoraj zamawiałam i zapłaciłam, a już dzisiaj jestem jego materialną posiadaczką (jeśli mogę tak napisać). Nie powiem, jak go zobaczyłam, to się nieźle przeraziłam. Przede wszystkim nie wiedziałam, że 38cm, to tak mało. Nawet zmierzyłam miarą dla pewności! Kolor mnie oczarował, jest znacznie ładniejszy niż na zdjęciu z katalogu. Za to nie jestem pewna jak będzie wyglądać, czy będzie się komponował z prawie wszystkimi stylizacjami oraz czy pomieści wszystko (jutro pierwszy test).

Mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła się z Wami podzielić moją opinią po użytkowaniu Kankena.
Obsługiwane przez usługę Blogger.