„Pościg” („The
Chase”) Elle Kennedy, wyd. Zysk i S-ka
2019
Znacie
to palące uczucie, zanim sięgacie po książkę swojego ulubionego autora? Otóż,
ja znam je doskonale i czasem nie mogę przewidzieć, czy chodzi bardziej o
zachwyt, szczęście czy zdenerwowanie. Jeśli jesteście ze mną na tyle długo, to
powtórzę jeszcze raz, a jeśli nie, to dowiedzie się tego właśnie teraz. Elle
Kennedy należy do mojego ścisłego grona najukochańszych autorów. Tak więc
przeczytanie „Pościgu” było tylko
kwestią czasu.
I
podobnie jak w przypadku „Celu” –
finału „Off-Campus”, po zakończeniu książki miałam bardzo mieszane uczucia. Z
jednej strony jestem szalenie zachwycona, ponieważ dawno tak wyśmienicie się
nie bawiłam podczas czytania. Wrócili znani mi bohaterowie, aż mnie zapiekło w
serduszku, że mogę jeszcze chwilę spędzić z nimi czas, przeczytać co u nich
słychać nowego (tak, tak, to fikcja). Z drugiej strony miałam jakieś dziwne
przeczucie, że to już gdzieś czytałam. W sensie relacja Hunter-Summer-Colin
nieco przypominała Logan-Hannah-Garrett, chociaż na nieco innych zasadach, ale
chodzi o sam fakt. Jednak nie przeszkadza to w lekturze, to tylko moje
czepialstwo.
Bardzo
spodobało mi się, że autorka tak świetnie przedstawia bohaterów, widać ewolucję
w tym aspekcie. Zainteresowania Summer i Fitzy’ego są przedstawione rzeczowo,
autentycznie, ale również z zapałem, jaki jest dla mnie zdecydowanie na miejscu
dla pasjonatów. Dla osób, które kochają to, co robią. Wypadło to bardzo realistycznie,
więc popieram to obiema rękami. Jednak Summer o wiele bardziej podobała mi się,
jako beztroska dziewczyna, ale też wiem, że pozostawienie jej takiej w tej
historii spowodowałby, że będzie nudna jak falki z olejem. A tak nie było,
została przedstawiona bardzo ciekawie. Tak samo jak Fitzy, który no… No jest
ideałem. Uwielbiam go, serio.
Żałuję
tylko tego, że autorka tak długo czekała z rozwinięciem akcji między tą dwójką.
Przez całą książę aż iskrzy od pożądania i to jest cudowne, całkowicie i
szalenie. Jednak sama kulminacja, jak na mój gust jest zdecydowanie za późno.
Lubię szybką akcję w kwestii jakichkolwiek zbliżeń między bohaterami,
aresztujcie mnie za to. To co jest na końcu… to takie lekkie urywki czegoś
wspaniałego. Ze spokojem zadowoliłabym się jeszcze jedną setką stron, może
dwoma.
Nie
mniej, jestem szalenie i nieodwracalnie zakochana w samej historii i
bohaterach. Ich relacja, to wzajemne przyciąganie, troska, ale też
doprowadzanie się do szału… To wpływało na mnie kojąco a jednocześnie
przyprawiało o szybsze bicie serca! Ten aspekt talentu Kennedy, to tylko
przedsmak tego, co znajdziecie w jej powieściach. „Briar U” to kolejna seria,
która jest dla mnie skarbem i koroną na półce. Polecam szczerze i z całego
serca. Nie może przegapić czegoś tak doskonałego. Z niecierpliwością czekam na
kolejny tom i zdecydowanie czeka mnie mały re-read „Off-Campus”.
W skład serii „Briar U” wchodzą:
#1 POŚCIG | #2 The
Risk | #3 The Play | #4 ?
ZA MOŻLIWŚĆ PRZECZYTANIA DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU ZYSK I S-KA!