Do “Hungerstone” podeszłam z całkowicie otwartą głową. Spodziewałam się lekkiego horroru, dreszczyku emocji, ostrych kłów, ale z drugiej strony, jako zapowiedź retelligu “Carmilli” (której jeszcze nie przeczytałam, ale niedługo to się zmieni) oczekiwałam, mimo wszystko, tej dozy współczesnego i ówczesnego kobiecego głosu, który jest zagłuszany.
I to właśnie otrzymałam.
Ten głos.
Ten ton.
“Hungerstone” to historia o głodzie i apetycie, która fascynuje i pochłania. Czym są te dwa pojęcia? Czy możemy przypisać je tylko do zwykłych potrzeb fizjologicznych ludzkiego organizmu? Autorka w fascynujący, lecz nieco niepokojący sposób obdziera te dwa słowa z pierwszego znaczenia i pokazuje prawdziwy głód i apetyt, pragnienia, wolność, które w wielu przypadkach budzą panikę i niepokój.
[...] Rozczarowanie mówi nam, czego tak naprawdę pragniemy. A pragnąć oznacza żyć.
Autorka wybrała dość ciekawą epokę, aby obsadzić akcję. Schyłek XIX wieku uważanego za przełom w przemyśle i technologii, wyjście z ciemności. A mimo wszystko relacje między bohaterami, małżeństwo, ludzka chciwość – wszystko to niewiele różniło się od niektórych aktualnych sytuacji.
“Hungerstone” nie jest dla mnie zwykłą powieścią, to ważna Historia, przez duże H, która odziera z kłamstw i obłudy, pokazuje co jest ważne (nie, nie chodzi mi o wampiry, chociaż to też) – czym jest pragnienie, głód i apetyt? Kto lub co jest tak naprawdę ważny w naszym życiu?
Bardzo polecam, zwłaszcza, jeśli pragniecie czegoś więcej – jeśli właśnie za to “coś więcej” lubicie retellingi, to ten jest idealny (tak samo jak “Klitajmestra”).
współpraca reklamowa z Wydawnictwem StoryLight


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz