czwartek, lipca 24, 2025

NAJJAŚNIEJSZY PŁOMIEŃ SŁOŃCA | Lisina Coney

NAJJAŚNIEJSZY PŁOMIEŃ SŁOŃCA | Lisina Coney


 „Najjaśniejszy promień słońca” Lisina Coney, Wyd. Znak 2025

poniedziałek, lipca 21, 2025

MY | Sarina Bowen, Elle Kennedy

MY | Sarina Bowen, Elle Kennedy


 „My” Sarina Bowen, Elle KennedyWyd. Zysk i S-ka 2025


Kiedy sięgałam w 2020 roku po “Dobrego chłopaka” duetu Bowen & Kennedy, nie sądziłam, że pięć lat później bohaterowie poboczni odmienią moje życie, a ich historia stanie się nie tylko najlepszą książką 2025 roku, ale również serią mojego życia. Ponieważ, moi Państwo… to, co Wes i Jamie ze mną zrobili…

Istnieją książki, które mogą spełniać czytelnicze marzenia — i tak właśnie jest w przypadku My. Historia Wesa i Jamiego to coś naprawdę pięknego. I wcale nie przesadzam, kiedy mówię (czy piszę), że płakałam od nadmiaru miłości, która się tutaj pojawia.

Czego możemy się spodziewać po drugiej części?

Oprócz jeszcze większej ilości romansu, dostajemy pełną gamę emocji, z którymi mierzą się bohaterowie. Poruszony zostaje temat nietolerancji, sekretnego związku, zaufania oraz niepewności, ale również zdrowia psychicznego.

Wes to po prostu najsłodsze ciasteczko wśród męskich bohaterów literackich, jakich kiedykolwiek miałam okazję poznać. To, że jest wielkim, groźnym hokeistą, to tylko ułamek jego osobowości — jego troska, miłość i wszystkie najlepsze cechy sprawiają, że po prostu nie sposób go nie kochać.

Za to Jamie… Ten zabawny, łamiący serce Jamie — musi zmierzyć się z rzeczywistością, z sytuacją, której nigdy wcześniej nie doświadczył (ale przyznam, że podczas rereadu miałam ochotę zasadzić mu kopniaka 😂).

Nie wiem, jakim cudem miałem tyle szczęścia, by znaleźć kogoś, kto kocha mnie tak mocno, jak Wes. Ilu ludziom udaje się kogoś takiego znaleźć?

Gwarantuję Wam — tak pikantnego, pochłaniającego i gorącego romansu jeszcze nie czytałam! Przysięgam! Ale “My” to nie tylko pikanteria — to również miłość, zaufanie i wsparcie. To część, w której bohaterowie stają przed konsekwencjami wyborów dokonanych wcześniej i przed tymi, które dopiero nadejdą.

Jeśli to wszystko brzmi dla Was jak nieskładny bełkot, to powiem krótko i zwięźle: czytajcie, bo istnieje szansa, że nic lepszego w życiu nie przeczytacie. Ta seria łamie serce i składa je na nowo. Przez nią się płynie; ona pochłania. Wracałam do niej wielokrotnie — ten tom przeczytałam już dwa razy i na pewno sięgnę po niego kolejny.


Współpraca patronacka z Wydawnictwem Zysk i S-ka!

W serii:
OnMy

czwartek, lipca 17, 2025

TERAZ I NA ZAWSZE | Bailey Hannah

TERAZ I NA ZAWSZE | Bailey Hannah

 „Teraz i na zawsze” Bailey HannahWyd. Książnica 2025


"Teraz i na zawsze" to nie tylko kolejny kowbojski tytuł do odhaczenia na liście, ale historia, w której można się po prostu zakochać — żadna inna opcja nie wchodzi w grę.

Autorka zaczyna z mocnym przytupem — poznajemy Cecily w miejscu, w którym żadna kobieta nie chciałaby nigdy być. Poruszone zostały tematy przemocy psychicznej i fizycznej w małżeństwie, ale jest to też moment, kiedy główna bohaterka wykazuje się wewnętrzną siłą i odchodzi, zmierzając ku nowemu życiu na daleko położonym ranczu.

Polubiłam Cecily właśnie za jej wewnętrzną siłę, chociaż niektórzy mogą pomyśleć, że wcale jej nie ma. Strasznie bolało mnie w środku, kiedy dochodziła do siebie, uczyła się zaufania, ale początkowo widziałam lekką rozbieżność względem kreacji jej charakteru — w zależności od perspektywy, jej czy Austina (później się to już unormowało).

Właśnie, Austin — moje słońce i gwiazdy, moja miłość, mój skarb, najjaśniejszy punkt tej książki (i wcale nie dlatego, że się rumienił, ale tak — szalałam za każdym razem). Chociaż reprezentował tzw. "grumpy", to był chodzącym słodziakiem, i kiedy pomagał dojść Cecily do siebie po traumie, to aż mnie serduszko bolało. Kocham takich bohaterów — pozwalających kobiecie samodzielnie rozkwitać, stawać na nogi, odnajdywać siebie, ale gotowych spalić cały świat dla niej!

Romans jest pikantny, namiętny i słodki, czyli dokładnie taki, jak uwielbiam. Zresztą — to kowboje, a jak to się mówi: oszczędź konia, ujeżdżaj kowboja... i ta cała sprawa z kapeluszem...

Czytało mi się ją wyśmienicie i mega szybko, co uwielbiam w romansach. Autorka nie tworzyła na siłę niepotrzebnych dramatów, skoro sama główna historia była wystarczająco tragiczna.

Jestem w tej historii tak mega zakochana, tak nią oszołomiona, tak urzeczona, że z niecierpliwością czekam na resztę tomów — choćby nie wiem co się działo, to rzucę wszystko i będę je czytać!

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Książnica!

w serii:
Teraz i na zawsze | Seeing Red | Change of Hart | A Whit's End | Love Wells Kept

wtorek, lipca 15, 2025

BALLADA O CZARNYCH SROKACH | Maria Bujak

BALLADA O CZARNYCH SROKACH | Maria Bujak

 

„Ballada o Czarnych Srokach” Maria BujakWyd. beYA 2025

Od razu zacznę wielkimi słowami: jestem pod ogromnym wrażeniem tej historii — jej konstrukcji, kreacji bohaterów, języka. Może dla niektórych to będzie przesadą, ale właśnie takie książki ratują moją wiarę w polską literaturę.


Na wstępie zaznaczę, że jest to fantasy bardziej skierowane dla dojrzalszego czytelnika (oznaczenie 16+). Świat został przedstawiony dogłębnie, tak że można wszystko z łatwością zrozumieć, połączyć kropki (jeśli nie jest to celowa tajemnica), a przede wszystkim zapamiętać. Bardzo podobał mi się motyw Feniksów, który z jednej strony nadawał takie smoczego vibe’u z Fourth Wing, ale nie był kopią (i był znacznie subtelniejszy).


Autorka mocno skupia się na analizie bohaterów, przedstawia ich motywy, relacje i życiorysy, ale też nie zapycha tym niepotrzebnie ani fabuły, ani głowy czytelnika — książka ma po prostu dobry flow. Elaine główna bohaterka jest ciekawą i złożoną postacią. Mamy również całą plejadę innych postaci: złodziei, rodzinę królewską, strażników, zdradzonych kochanków — każdy z nich jest charakterystyczny i nie idzie się pomylić ich imion.


Jest delikatny wątek romantyczny w typie mocnego slow burn, ale nie przytłacza, więc myślę, że i zwolennicy i przeciwnicy się nie rozczarują. Mamy również wątek znalezienia rodziny, przyjaźni, kruchych sojuszy, zemsty i traum.


Starałam się ją smakować, analizować, dałam sobie czas na przemyślenia i lepsze, głębsze poznanie bohaterów. Ta historia w jakiś sposób do mnie przemówiła i od pierwszej strony czułam się wciągnięta, ale od połowy zaczęła mocno bujać.


Mamy wiele tajemnic, wiele wątków, które mogą mieć tylko dwa rozwiązania, których jesteśmy świadomi jako czytelnicy, ale i tak napięcie jest tak mocne, że aż brakuje powietrza, kiedy dochodzi do rozwiązania (nawet jeśli dosłownie wiemy, co się wydarzy).


Jak najbardziej polecam, jestem nią totalnie oczarowana.


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem beYA!


niedziela, lipca 13, 2025

THE LIES WE STEAL | Monty Jay

THE LIES WE STEAL | Monty Jay

 „The Lies We Steal” Monty JayWyd. Black Rose 2025


Przyznam szczerze, że sięgając po tę książkę, czułam jednocześnie ciekawość i strach. Dark romance to nie jest preferowany przeze mnie gatunek, przeczytałam może max 2 książki (i to ulubionej autorki), ale tej byłam szczególnie ciekawa.

Ta historia daje vibe "Devil's Night" Penelope Dougals, co tylko dobrze wróżyło (przynajmniej dla mnie). Ustanowiłam sobie też żelazną zasadę “otwartej głowy” i płynięcia z akcją "The Lies We Steal", żeby się nie zawieść, jeśli do końca nie wiedziałam czego szukam.

Wstęp do historii Hollow Boys jest ciekawy, wciągający i czasem niepokojący, chociaż nie tak, jak myślałam (a miało nie być oczekiwań XD). Owszem, były takie momenty,  kiedy autorka bawiła się z czytelnikiem i główną bohaterką — co było idealne.

Briar jest ciekawą postacią, trochę pełną sprzeczności. Poznajemy ją jako niemal niewinną dziewczynę z przeszłością i ojcem-kryminalistą. Ciekawie obserwowało się wychodzenie jej natury na światło dzienne — chociaż tutaj uważam, że autorka mogła nieco bardziej się gryźć w temat, zwłaszcza jej upodobań.

Niektórych dzieci nie powinno się pozostawić, by dorastały w mroku. Gdy odbierasz im blask, ciemność nie tylko staje się ich częścią, lecz one same stają się ciemnością.


Alistair to niepokojący typ, jak wszyscy z jego paczki, a przy okazji był najłagodniejszy 😅 Chociaż nie mogę powiedzieć, że zostanie moim crushem (sorry not sorry, za dużo 🚩), to bardzo podobało mi się, jak autorka zestawiła sprzeczne dzieciństwo jego i Brair, aby pokazać właśnie ten brak miłości vs. brak pieniędzy.

Romans jest, sceny 18+ są, ale nie wypadają mega gorsząco. W tym aspekcie spodziewałam się czegoś więcej, naprawdę. Nie mogę odmówić chemii między bohaterami, napięcia, pożądania i strachu, wszystko ze sobą współgrało.

Czytało się ją bardzo szybko i przyjemnie. Czasami wybuchałam śmiechem z niedowierzenia, moje brwi też często wędrowały do góry, ale naprawdę lekturę uznaję za udaną. Jestem mega ciekawa dalszych losów bohaterów, zwłaszcza, że inne części są znacznie wyżej ocenione niż ta (na gr). Najbardziej fascynuje mnie Thatcher, aż zacieram ręce (zwłaszcza, że ma aż 2 książki).

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Black Rose

w serii:
The Lies We Steal | The Truths We Burn | The Blood We Crave: Part One | The Blood We Crave: Part One | The Oath We Give

wtorek, lipca 01, 2025

SZEPT OGNIA | Paulina Hendel

SZEPT OGNIA | Paulina Hendel
 
„Szept ognia” Paulina HendelWyd. Fabryka Słów 2025


Już od kilku lat książki Pauliny Hendel przewijały się gdzieś w tle mediów książkowych. Coraz częściej słyszałam opinie, że polska fantastyka wcale nie jest gorsza niż ta zagraniczna, więc postanowiłam sama przekonać się, jak to wygląda w praktyce. Sięgnęłam po nową powieść autorki z nadzieją na fascynującą przygodę, niestety – moje oczekiwania nie do końca zostały spełnione.

Historia miała potencjał – ciekawie zapowiadający się świat, tajemniczy kraj i magiczna bariera oddzielająca ludzi od potworów, czyli motyw dobrze znany fanom fantastyki (choćby z „Gry o tron” czy „Cienia i kości”). Nie mam nic przeciwko schematom, jeśli są poprowadzone w angażujący sposób. Tutaj jednak miałam wrażenie, że świat nie został do końca dopracowany – zabrakło głębi, szczegółów i spójności, a duża część fabuły koncentrowała się na powtarzających się wątkach z życia głównej bohaterki oraz jej osobistych dramatach.

Zoya, główna postać, okazała się trudna do polubienia. Nie wyróżniała się niczym szczególnym, a jej imię pojawiało się tak rzadko, że czasem je kompletnie zapominałam 😅 Nie potrafiłam zrozumieć wielu jej decyzji, zwłaszcza pod koniec książki, co utrudniało mi zbudowanie z nią jakiejkolwiek czytelniczej więzi.

Również postaci męskie nie zapadły mi szczególnie w pamięć. Mamy tu klasyczne zestawienie: „złoty chłopiec” i tajemniczy, mroczny typ. Niestety, obaj zostali przedstawieni dość powierzchownie, przez co trudno było mi ich poczuć jako realnych bohaterów z własną historią i motywacjami.

Chociaż książka nie jest typowym romantasy, wątek romantyczny jednak się pojawił – i to w formie trójkąta miłosnego. Osobiście nie mam nic przeciwko romansom w literaturze, wręcz przeciwnie, ale tutaj zabrakło mi jakiejkolwiek chemii czy emocjonalnej głębi między bohaterami. Relacje wydawały się wprowadzone trochę na siłę i bez większego rozwoju, przez co trudno było w nie uwierzyć czy się nimi przejąć.

Mam też wrażenie, że powieść lepiej sprawdziłaby się, gdyby była promowana jako literatura young adult – wiedząc, do jakiej grupy odbiorców jest kierowana, mogłabym lepiej dostosować swoje oczekiwania.

Na plus zdecydowanie zasługuje styl pisania autorki. Językowo książka stoi na wysokim poziomie – czytało się ją płynnie i przyjemnie, szczególnie na początku. Niestety, z czasem ilość tajemnic i niedomówień zaczęła mnie bardziej frustrować niż intrygować, a logika niektórych wątków – w tym działań Zoyi – przestała być dla mnie przekonująca.

Podsumowując – to nie była książka dla mnie, ale jestem pewna, że znajdzie swoich odbiorców, zwłaszcza wśród młodszych czytelników i fanów lekkiej fantastyki z domieszką romansu.

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Fabryka Słów!

wtorek, czerwca 24, 2025

CROSSROADS. NASZA SZANSA | Devney Perry

CROSSROADS. NASZA SZANSA | Devney Perry

 


„Crossroad. Nasza szansa” Devney Perry, przekład Agnieszka Brodzik, Wyd. Czwarta Strona 2025

Uwielbiam romanse kowbojskie i zawsze chętnie sięgam po coś nowego. Mają one swój niepowtarzalny urok, unikalny typ męskiego bohatera i wyjątkową atmosferę, którą kocham!

Kiedy „Crossroads. Nasza szansa” do mnie przyszła, nie mogłam uwierzyć, że jest tak stosunkowo cienka, ale autorka udowodniła, że nie potrzebuje wielu stron, aby napisać piękną historię o złamanych sercach, drugiej szansie i o ludziach, którzy byli sobie pisani — ale to nie był ich czas.

Indya to ciekawa bohaterka, którą nie tylko polubiłam, ale której postawa była mi poniekąd bliska. To silna kobieta, która stawia sobie wysoko poprzeczkę i się nie poddaje. Czasem moje serce było w kawałkach, gdy czytałam o tym, jak silna musiała być i jak wiele od siebie wymagała, by dać szczęście innym.

— Wszystko, co nas połączyło, Indya, było i jest prawdziwe. — Odchylił się, by znowu chwycić moją twarz w dłonie. — Udowodnię ci to dzisiaj. I będę udowadniał przez resztę życia.

Najbardziej jednak zaskoczyła mnie postawa Westa — nie był klasycznym męskim bohaterem w podobnych historiach, ale kimś znacznie lepszym. Choć również był pokrzywdzony przez los, doświadczył złamanego serca, a nawet się poddał, to jego siła, miłość i determinacja były naprawdę poruszające.

Autorka napisała piękny romans o drugiej szansie i o ludziach, którzy byli sobie przeznaczeni, ale trafili na zły moment. Przyznam szczerze, że może nie jest to pierwszy romans z tym motywem, który przeczytałam, ale na pewno będzie dla mnie wyznacznikiem. To historia o miłości, bólu, stracie i podnoszeniu się z popiołów, ale również o poświęceniu i bezgranicznej tęsknocie.

Czytało się ją wyśmienicie — i niestety zbyt szybko! To piękna i cudowna opowieść, w której autorka w przemyślany sposób przypomina wcześniejsze spotkania bohaterów, ich drogę do zakochania, przez złamane serca, aż po odnalezienie siebie i szczęścia.

Jeśli lubicie kowbojów — to lektura obowiązkowa!

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czwarta Strona!
W serii:
Crossroads. Nasza szansa | Sunlight

poniedziałek, czerwca 23, 2025

DZIEWCZYNA NA JEDNĄ NOC | Penelope Ward, Vi Keeland

DZIEWCZYNA NA JEDNĄ NOC | Penelope Ward, Vi Keeland


„Dziewczyna na jedną noc” Penelope Ward, Vi Keeland, przekład Wojciech Białas, Wyd. EditioRed 2025


To nie jest moje pierwsze spotkanie ani z autorkami, ani z serią, ani z bohaterami, ale mam wrażenie, że każda kolejna część wypada odrobinę słabiej od poprzedniej. Historia Billie i Colby’ego bardzo mi się podobała, drugi tom miał już kilka elementów, które nie do końca do mnie trafiły, a przy tej części... mam trochę mieszane uczucia.

Z jednej strony bardzo czekałam na historię Owena. Od początku był przedstawiany jako wycofany, zmęczony życiem mężczyzna, co dawało sporo potencjału na ciekawy wątek. W drugim tomie nieco mnie irytował swoim osądzaniem, ale liczyłam na rozwój tej postaci. Tymczasem tutaj miałam wrażenie, że zabrakło ciągłości — nie do końca widziałam w nim tę samą osobę, co wcześniej, co trochę utrudniło mi odbiór.

Devyn miała być bohaterką z trudną przeszłością, która odnalazła swoją drogę i stanęła na nogi — i rzeczywiście, ten motyw był obecny. Jednak jej postać nie do końca mnie poruszyła. Być może to kwestia stylu narracji albo dynamiki relacji z Owenem, ale nie udało mi się nawiązać z nią większej więzi.

Jeśli chodzi o romans, miałam nadzieję na trochę więcej. Relacja rozwija się bardzo powoli, ale bez charakterystycznego dla tego typu historii napięcia czy emocji. Choć slow burn to jeden z moich ulubionych motywów, tutaj zabrakło mi chemii i pewnej iskrzącej energii między bohaterami.

Na plus z pewnością zasługuje wątek found family — ciepły, momentami wzruszający. Choć muszę przyznać, że niektóre dialogi wydały mi się dość teatralne i trochę zbyt szybkie w budowaniu głębszych więzi. Scena, w której Devyn zwraca się z prośbą o przyjęcie do rodziny, była dla mnie nieco zbyt emocjonalnie przerysowana, co trochę zaburzyło odbiór.

To przeciętna, niezobowiązująca lektura, którą czyta się szybko, ale która raczej nie zostanie ze mną na długo. Cieszę się, że mogłam znów wrócić do tej kamienicy w Nowym Jorku i spotkać dobrze znanych bohaterów, ale coraz bardziej zastanawiam się, czy może ta seria po prostu przestała być dla mnie.

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem EditioRed!


czwartek, czerwca 19, 2025

UNTIL I GET YOU | Claire Contreras

UNTIL I GET YOU | Claire Contreras

„Until I Get You
” Claire Contreras, przekład Karolina Bochenek, Wyd. Papierowe Serca 2025

Może zacznę od tego, że moje dwie największe obawy względem tej książki to motyw stalkingu oraz jej grubość. Kiedy wyciągnęłam ją z paczki, to aż szczęka mi opadła, ponieważ tego do końca się nie spodziewałam. Jednak szybkość, z jaką ją pochłonęłam, jak dobrze się na niej bawiłam i jakie emocje przeżywałam... Dla takich książek właśnie żyję.

Od samego początku wiemy, że nie będzie to słodka i cukierkowa historia. Autorka zaczyna z mocnym przytupem i nie oszczędza bohaterów nawet na chwilę. Mamy bardzo trudne tematy: stalkingu, prześladowania i gwałtu, a także żałoby i poczucia winy. Jest to trochę jazda bez trzymanki, zwłaszcza że obie główne postaci są złamane — jednocześnie na tych samych poziomach, ale też na całkiem różnych.

Lyla to zamknięta w sobie, straumatyzowana młoda kobieta, której bezpieczeństwo zapewniło odcięcie się od ludzi, świata i emocji. Jeśli chodzi o jej kreację, to chylę czoła przed Contreras, ponieważ zrobiła to świetnie — autentycznie, poruszająco i głęboko. Jeśli chodzi o Lachlana, to serduszko mi krwawiło. Chociaż początkowo wydaje się on dość schematyczny, to szybko można porzucić takie przeczucia. Jest on kolejnym ciekawym, wielowymiarowym bohaterem, który szuka zemsty za złamane serce oraz zniszczoną karierę.

Powiedziałabym, że jest to romans dwójki złamanych przez życie i los ludzi, którzy odnaleźli się w złym miejscu i złym czasie, co przyniosło im wiele bólu, ale również wielką miłość. Mamy kwitnącą relację studentów, która zamienia się w pościg za rządzą krwi i sprawiedliwością, a jednocześnie wiemy, że bohaterowie są dla siebie stworzeni, że ich więź jest wyjątkowa i są gotowi poświęcić dla siebie wszystko. Do tego jest namiętnie, uroczo i pikantnie 😉

Podobał mi się również motyw terapii i radzenia sobie z traumami. Cieszę się, że autorka nie porzuciła tego tematu i pokazała, że jest to autentyczna pomoc — nie ma się czego wstydzić, ale nie jest to też coś łatwego i przyjemnego. No i żeby nie było zbyt nudno, jest to również romans poniekąd sportowy, ponieważ Lachlan jest hokeistą, a Lyla byłą piłkarką ✨

Jak wspomniałam wcześniej, czyta się ją błyskawicznie. Historia Lacha i Lyli wciąga aż za bardzo i ledwo mogłam się od niej oderwać! Chociaż jest bolesna, chociaż opowiada o dwóch złamanych ludziach, to jest w niej motyw przyjaźni, wsparcia i lojalności bliskich osób, ale porusza również traumatyczne tematy, co należy wziąć pod uwagę.

Ja szalenie polecam, ponieważ podczas lektury przypomniały mi się dwie niezwykłe historie, które — pomimo upływu lat — nadal są bliskie mojemu sercu i mega ważne: Niebezpieczna znajomość, niebezpieczna miłość oraz Morze spokoju.

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Papierowe Serca!

W serii:
Until I Get You | When We Lied

środa, czerwca 18, 2025

NAPASTNIK | Ana Huang

NAPASTNIK | Ana Huang

 


„Napastnik
” Ana Huang, przekład Iga Wiśniewska, Wyd. Czwarta Strona 2025

Uwielbiam romanse sportowe 🏈, ale jeszcze nie zdarzyło mi się czytać o piłkarzu ⚽. Jest to całkiem zrozumiałe, ponieważ w Stanach nie jest to tak popularny sport, jak w Europie. Byłam mocno zaintrygowana i, szczerze mówiąc, autorka mnie nie zawiodła.

Historia Ashera i Scarlett to kwintesencja zabawnego, namiętnego romansu sportowego z motywem zakazanej relacji i sekretnego związku. Bohaterów nie da się nie polubić, nawet jeśli odwalają jakieś akcje, to często kończyło się to śmiechem lub rozczuleniem z mojej strony 😊

Huang oprócz humoru i zabawnych akcji między bohaterami, porusza również kwestię traum. I wiadomo, że nie wgryza się w niego dogłębnie, ponieważ nie jest to tego typu historia, ale dotyka na tyle poważnie, że kupiłam to w 100% i naprawdę doceniam 💜

Jeśli chodzi o romans i chemię między bohaterami, to nie mogę niczego im ująć. Jest namiętnie, jest gorąco 🔥, potrafiło być poważnie, a bohaterowie potrafili rozmawiać ze sobą w równym stopniu, co przekomarzać.

Dla fanów autorki dodam, że jest kilka oczek puszczonych do Czytelników, czyli pojawienie się postaci z serii “Władcy grzechów”. Jeśli o mnie chodzi, to jestem totalnie zachwycona i już uzupełniam brakujące powieści Hunag na półce 📚


Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czwarta Strona!

W serii:
Napastnik | The Defender


Copyright © Wąchając książki , Blogger